24 lis 2013

Epicki Alfabet - B

Sponsorem dzisiejszego odcinka jest literka B, oraz Front Przeciwników Lania Wody.

Bishop’s Countdown – James Horner

Jeśli poprzednio brakowało wykopu, to ten utwór może nim obdzielić co najmniej dwie sąsiadujące literki. Ale czego innego można się spodziewać po kompozycji do jednego z najlepszych filmów SF ever? Bishop’s Countdown spodobał się Cameronowi tak bardzo, że wykorzystał go w Obcym dwukrotnie. Prowadząc RPGi użyłem go dopiero raz, wciąż czekam na kolejną godną scenę.


Beast II – Shiro Sagisu

Tak się alfabetycznie złożyło, że dwa razy z rzędu wskakuje Shiro Sagisu. Kultowe anime i jedna z jego najlepszych scen, kiedy Jednostka 01 niszczy swoje ograniczniki i pożera Anioła. Z pewnością to wspomnienie ma znaczenie, jednak sądzę, że utwór obroni się sam. Co ciekawe przypadkiem wpadłem na świetny metalowy cover.

Battery – Metallica

Uwielbiam Battery w całości, ale znajduje się tutaj z powodu absolutnie genialnego intro. Pierwsze 66 sekund to epicki metalowy cukierek. Bez dwóch zdań. Chciałbym go kiedyś zamieścić w prologu do sceny bitewnej. Niestety po intro będzie to trzeba z czymś zmiksować. Ciekawostka – Battery powstało w 1986 roku, czyli wtedy co Aliens.

The Bridge Of Khazad Dum – Howard Shore

Zgadnijcie, który utwór w 2002 przekonał większość członków Akademii, żeby statuetka poszła w spocone łapki Howarda Shore? Miejsce tego utworu w tym spisie jest tak oczywiste, że nie ma co pisać.

Samuel Barber – Adagio For Strings (chór)

Samuel Barber – Adagio For Strings (orkiestra)

Kompozycja Barbera niejednokrotnie nazywana jest najsmutniejszą muzyką jaką kiedykolwiek skomponowano. Sam Barber ponoć zaczął od wizji strumienia z którego wyrasta rzeka. Nie mogłem się zdecydować na jeden wariant, dlatego zamieszczam dwa – z Homeworlda z dominującym chórem, oraz orkiestralny z perfekcyjnymi smyczkami.

Battlestar Galactica – Prelude To War – Bear McCreary

Niesamowity serial, masa klimatycznej muzyki. Jednak do zaledwie kilku pasuje do kryterium „epickie”. Jednym z nich jest Prelude To War, który uświetnia genialny, podwójny odcinek Pegasusowy. Konkretnie – scenę, kiedy Adama dowiaduje się, że jego sąd polowy skazał jego ludzi i postanawia ich odzyskać...

Brood War Intro – Jason Hayes & Glenn Stafford

Pewnie nie jestem jedynym, który po obejrzeniu intra Brood Wara był przekonany, że użyto w nim jakiejś klasyki z przed stu lat. A tu niespodzianka, geniusze z Blizzarda mają szersze talenta niż można by się spodziewać.


17 lis 2013

Alien Frontiers, czyli ciąg dalszy kosmicznych utworów.

Siedząc ostatnio w klimatach z innego wymiaru postanowiłam zdobyć soundtrack do planszówki Alien Frontiers (wyd. Clever Mojo Games, w Polsce LocWorks) - gry o kolonizacji planety w odległym systemie słonecznym. Sama rozgrywka podoba mi się okrutnie - daje dużo możliwości, jest ciekawa i niepowtarzalna, gimnastykuje umysł (trzeba się nakombinować, żeby osiągnąć sukces;)) i bardzo ładnie ją wydano :)
Jednak rzecz, która mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła to dostępna ścieżka dźwiękowa do gry. Plumkająca w tle muzyka od razu zwróciła moją uwagę, ponieważ naprawdę fajnie współgrała z pełną emocji rozgrywką na planszy.
Utwory są dość długie (średnio 9-10 min), ale w niczym to nie przeszkadza. Ba, nawet przeciwnie, wszystkie numery naprawdę fajnie oddają klimat gry, a ich brzmienie nie jest w żaden sposób inwazyjne. Niektóre, np. Sollar Collector wręcz wprowadzają w stan spokoju i relaksu, a to chyba o to właśnie chodzi :)

Autor muzyki - Błażej Grygiel - zdecydowanie zasługuje na piąteczkę :)
Shipyard and Colony Constructor - zaczyna się delikatnie, ale z chwilą kiedy przyspiesza i nabiera tempa, a w tle pojawiają się chóry robi się naprawdę fajny klimat. Kawałek na przemian zwalnia i przyspiesza, co daje pole do popisu przy wykorzystaniu tego utworu na sesjach:) zdecydowanie mój faworyt.

Raider's Outpost - chyba najostrzejszy numer, pozwala oderwać się od poprzednich sennych, relaksujących dźwięków i mocno przyspieszając daje niezłego kopa. Mój drugi faworyt :)

Bardzo ciekawy jest także czwarty numer z płyty, de facto jeden z najkrótszych - Orbital Market and Colonist Hub - na początku tworzy fajną atmosferę stacji kosmicznej, potem nieco zwalnia wprowadzając trochę niepewności i tajemnicy, a na koniec znowu przyspiesza i rozwiązuje całą historię.

Klimat ścieżki dźwiękowej Alien Frontiers, moim zdaniem, znów nadawałby się do opisów snu, oniryzmu na sesji albo zwyczajnie pod niektóre klasyczne cyberpunkowe sceny.
Tak to widzę. :)
Poniżej link do próbki soundtracku z Alien Frontiers, warto go nabyć. Polecam, zapraszam.

Czy polecam do sesji? Tak, na pewno znajdą się kawałki pod poszczególne sceny lub ogólny klimat i tło ;)

Błarz - Alien Frontiers

11 lis 2013

RPGowy Alfabet Muzyczny czas zacząć, od A...

Ścieżka dźwiękowa do filmu Skyfall autortswa Thomasa Newmana w całości prezentuje się bardzo zacnie :) Polecam, zapraszam. A teraz, Adrenaline, pierwszy kawałek z listy RPGowy Alfabet Muzyczny!

Adrenaline - Thomas Newman - Skyfall




 Lady In Red

            Klub Malibu na rogu 25tej, dokładnie w samym centrum Chińskiej Dzielnicy. Świecąca czerwona brama z widniejącym nad nią wizerunkiem ogromnego, wyszczerzonego w ponurym uśmiechu seledynowego smoka zdawała się stać otworem dla każdego naiwnego przechodnia. Pytanie, czy bilet wstępu okazałby się tylko w jedną stronę? W tym jasnym, jarzącym kolorze, połączeniu czerwieni z seledynem było coś hipnotyzującego, magicznego… Jak w miejscu z dzieciństwa, do którego zawsze chce się wracać. Mieniący się zielonkawym sztucznym płomykiem długi ogon wskazywał drogę do przeszklonych drzwi niedużego budyneczku. Barczysty skośnooki mężczyzna gestem zapraszał do środka. Czerwony dywan, lekko przytłumione żółte światło porozwieszanych na ścianach trójkątnych lamp. Wszędzie unoszący się zapach lawendy i waniliowego tytoniu. Wynurzająca się z półmroku czarnowłosa kobieta w krwisto czerwonej sukni do kostek, przypominała porcelanową laleczkę, której jedna noga, owinięta wokół barowego stołka, niespokojnie wystukiwała delikatny rytm. Czekała. Kieliszek trzymany w aksamitnej rękawiczce powoli zaczął drżeć, wskazując że jego właścicielka stawała się coraz bardziej niespokojna. Nerwowo podnosiła naczynie do ust, pozostawiając na nim ślady czerwonej szminki. Brązowy płyn już dawno zniknął z dna… Drzwi wejściowe trzasnęły, kobieta uniosła głowę, gwałtownie upuszczając kieliszek na zimną posadzkę. Szklana mozaika natychmiast przykryła błękitne kafelki, na których lśniły nieliczne kropelki płynu. Kocim ruchem dobyła broni, a błyszcząca w delikatnym świetle lufa Beretty wycelowana była prosto w Niego. Wiedział co go czeka, doskonale zdawał sobie sprawę z konsekwencji. Ostatnie spojrzenie w Jej oczy… Seledynowo-czerwone gadzie źrenice, które jarząc się agresywnym światłem, przypominały teraz tańczące jęzory ognia…

4 lis 2013

Grawitacja. Muzyka z innego wymiaru.

Od premiery "Grawitacji" w Polsce minęło już trochę czasu, więc na spokojnie przesłuchałam sobie soundtrack do tego filmu i muszę przyznać, że Steven Price - znany mi jedynie z samego nazwiska, a nie konkretnej ścieżki dźwiękowej - poradził sobie bardzo przyzwoicie.

W zasadzie muzyka jest w całości elektroniczna, gdzieniegdzie z orkiestrowymi ozdobnikami i delikatnym kobiecym wokalem. Bardzo miodnie, moim zdaniem, wpasowuje się w klimat filmu, stając się momentami jego głównym głosem :)

Tworząc każdy kawałek Price wywołał to, czego od niego wymagano - poczucie lęku i niepokoju, napięcie i dramat. Podkreślił tym samym historię bohaterki Sandry Bullock i bardzo umiejętnie oddał ten "kosmiczny" nastrój. Osobiście jak słucham tych numerów to mam wrażenie znajdować się w stanie nieważkości. :)

Pierwszy utwór z płyty - Above Earth - zaczynając się z hukiem, w pewnej chwili zwalnia i tworzy lekko oniryczny nastrój. Zwłaszcza w zakończeniu, kiedy pojawia się aksamitny kobiecy głos.

Budowanie akcji i rozwój wydarzeń sugeruje drugi kawałek - Debris - rozwijający się i trzymający w napięciu tak naprawdę przez prawie całe 5 minut.

The Void dalej trzyma ostry poziom, w pewnym momencie wyciszając i uspokajając słuchacza, co podtrzymuje następny kawałek Atlantis. Oba jednak wprowadzają w stan oczekiwania i wzbudzają czujność.

Dont' Let Go to utwór, w którym dzieje się wszystko - co nie powinno dziwić, bo trwa 10 minut ;) Akcja, spokój, wyciszenie i ładna końcówka.

Końcowe utwory z listy - Tiangong, Shenzou zamykają akcję, trzymając rozpędzony poziom i podkreślając ostateczne rozwiązanie, które ostatni kawałek, Gravity, zamyka w zgrabną historię. :) 

Moim osobistym faworytem pozostają jednak Airlock - delikatny, oniryczny, idealny pod sesyjne sceny ze snami, Fire - z mocnym początkiem, przejściem w kolejną dawkę napięcia i końcowym wyciszeniem. In the Blind również ładnie komponowałby się pod sesyjkę z motywem snu, podróży w czasie czy hmm.. psychodelicznego świata dziecka. Ot, takie skojarzenia.

Czy polecam do sesji? Zdecydowanie tak! Klimaty Cyberpunkowe, współczesne, motywy oniryczne i psychodeliczne - jestem na tak!

Miłego zatapiania się w przestrzeń:

Airlock - Gravity - Steven Price

Fire - Gravity - Steven Price

In the Blind - Gravity - Steven Price