29 lis 2010

Quo Vadis Fantasto

Dzisiejsza notka poświęcona będzie motywowi podróży, oraz związanej z nim muzyką. Oto kilka moich propozycji muzycznych, które pomogą Wam wprowadzić graczy w świat widziany oczyma podróżników. To pierwsza część z cyklu tematów, który zatytułowałem - Quo Vadis Fantasto. Utwory muzyczne zaprezentuję w pięciu kategoriach - Przecierając Szlak ; Po Śladach w Nieznane ; Magiczny Trakt ; Epicka Eskapada oraz Morska Bryza.

Przecierając Szlak

E.S Posthumus - Nara

Tagi : razem na szczyt, za wszelką cenę, nie widać końca, dookoła świata, niepewność, czujność, tajemnica, spokój, wymarsz, cztery pory roku, tam i z powrotem


Boondock Saints Soundtrack - The Blood of Cu Chulainn

Tagi : razem na szczyt, o krok od celu, dookoła świata, spokój, nadzieja, sielanka, malowniczo


The Island Sountrack - My Name Is Lincoln

Tagi : razem na szczyt, nie widać końca, malowniczo, dookoła świata, nadzieja, spokój, ekspedycja, tajemnica, tam i z powrotem


Village Kollektiv – Powziwaj Ziatrecku

Tagi : za wszelką cenę, o krok od celu, niepewność, czujność, wymarsz, cztery pory roku


Po śladach w nieznane

Michał Jelonek – Pizzicato Asceticism

Tagi : wieczór, noc, jesień, zima, las, czujność, nie widać końca, zdany na siebie, odosobnienie, strach, niepewność, smutek, ból


The Seven Mile Journey - Theme for the Elthenbury Massacre

Tagi : wieczór, noc, jesień zima, las, podziemia, góry, czujność, niebezpieczeństwo, tajemnica, nie widać końca, zdany na siebie, odosobnienie, strach, niepewność


Magiczny trakt

Annbjørg Lien - Galadriel

Tagi : dookoła świata, cztery pory roku, spokój, przekonanie, malowniczo, nadzieja, tajemnica, tam i z powrotem


The Longest Journey (Dreamfall) – The hospital room

Tagi : malowniczo, tajemnica, nadzieja, spokój, o krok od celu


Carrantuohill – Against the wind

Tagi : malowniczo, nadzieja, spokój, tam i z powrotem, o krok od celu, dookoła świata, cztery pory roku, mistycznie


Epicka Eskapada

World of Warcraft – The shaping of the world

Tagi : malowniczo, ekspedycja, wymarsz, czujność, pośpiech, niebezpieczeństwo, razem na szczyt, dookoła świata, cztery pory roku, przekonanie


Epic Score – This is our land

Tagi : tam i z powrotem, nadzieja, dookoła świata, cztery pory roku, razem na szczyt, przekonanie, malowniczo, sielanka


Sonic Symphony – Haven on earth

Tagi : ekspedycja, wymarsz, czujność, niebezpieczeństwo, pośpiech, cztery pory roku, dookoła świata, razem na szczyt, przekonanie, malowniczo, tam i z powrotem


Morska Bryza

Týr - Regin Smiður

Tagi : dookoła świata, ekspedycja, rejs, pośpiech, czujność, razem na szczyt, niebezpieczeństwo, przekonanie


Forefather – The sea kings

Tagi : rejs, sielanka, spokój, przekonanie, razem na szczyt, dookoła świata, ekspedycja, malowniczo, tajemnica


Earth Girl Arjuna – Aqua

Tagi : spokój, smutek, rejs, czujność, tajemnica, nie widać końca, odosobnienie, nadzieja, malowniczo, mistycznie



Bonus

Hanggai – Drinking song

Tagi : zajazd, sielanka, popijawa, na krańcu świata


Alestorm – Nancy tavern wench

Tagi : przystań, sielanka, popijawa, piraci


Większość podanych przykładów jest uniwersalna i sprawdzą się nie tylko w podróżach podczas kampanii. Zaproponowane pozycje można wykorzystać na dwa sposoby :

1.Puścić muzykę w tle i „odgrywać” podróż – jest to fajny sposób, lecz niestety tępo wielu utworów zmienia się w trakcie i nie będą nadawały się zbytnio do zapętlenia, warto więc pomyśleć wtedy o własnym muzycznym urozmaiceniu.

2.Puścić muzykę w tle i opisać podróż – przygotowany lub zaimprowizowany opis podróży z wykorzystaniem któregoś z podkładów też jest dobrym pomysłem. Zawsze brzmi to lepiej niż po prostu „dotarliście po 3 dniach do celu”.

28 lis 2010

Niedzielna polecanka #16

Uświadomiłem sobie, że po dwóch notkach na temat irlandzkiego folku (i późniejszej odpowiedzi Ezechiela) trudno mi wymyślić coś nowego, zwłaszcza odnośnie zespołu tak mało oryginalnego jak Beltaine.

(Tu mogą spaść na mnie gromy – słyszałem i czytałem, że niezwykłość tego zespołu tkwi, tutaj cytat:
"BELTAINE to jeden z najciekawszych zespołów polskiej sceny folkowej. Swoje niepowtarzalne brzmienie BELTAINE osiągnął dzięki szczególnej umiejętności łączenia tradycyjnej muzyki celtyckiej z muzyką współczesną".
No wow po prostu, prawdziwe pionierstwo. Zwłaszcza czytelnicy tego bloga nigdy się z tym nie spotkali.)

Ta polska grupa mówiąca prosto w profil, że zagraniczny folk jest ciekawszy (z czym bym się zresztą zgodził) wydała dotychczas trzy albumy, z czego pierwszy jest "bardziej tradycyjny", drugi "bardziej elektroniczny" a trzeci "bardziej do dupy", z czego sumując co lepsze kawałki z albumów pierwszego i drugiego otrzymujemy koło godziny wcale niezłej muzyki.

Album trzeci skomentujmy tragicznością tego teledysku do utworu, który na żywo brzmi trzykrotnie lepiej:


Reszta jest mruczeniem.

Niestety, tego, co pozostało, nie wykorzystamy jej do scen walki czy akcji, właściwie trudno ją wykorzystać do czegokolwiek, jak tylko scen sielankowych, a przy tym bardzo dynamicznych, lub melancholijnych, a i to z założeniem tkwiącej gdzieś w cieniu nadziei i radości. Tak. Ewentualnym urozmaiceniem może być wsadzenie niektórych utworów do dosyć radosnych scen akcji, jak bieg przez miasto w ucieczce przed rozzłoszczonym karczmarzem.

Innymi słowy – osoby zachęcone do wykorzystania Clannadu do stworzenia składanki "sielanka fantasy", tu znajdą urozmaicenie w postaci utworów bardziej dynamicznych, obdarzonych większą ilością instrumentów i – często – męskim wokalem. Co też ciekawe, czasem da się natknąć na brzmienia brzmiące wręcz persko-indyjsko, ale nas, osoby znające "Druidów" Petera B. Ellisa, to nie dziwi.







Dance Around – wersja skrócona, lepsza:

Dance Around – wersja pełna:

Smętna ballada #1:

Smętna ballada #2:

Next damn smęt:

24 lis 2010

Panta rhei, czyli Clannad


Clannad jest pierwszym zespołem wykonującym muzykę irlandzką, jaki poznałem. Jeszcze jako dziecko słyszałem, jak z kaset magnetofonowych odtwarzali go rodzice. Powrót doń nastąpił, gdy usłyszałem w Radiu Rivendell śliczny kawałek:


Jak się jednak okazało, zespół funkcjonował w latach 1973 (!) - 99. Utwór powyższy znajduje się na albumie z '74, drugim z siedemnastu (!). Ładnie, prawda? Niestety, bardzo często albumy powielają starsze utwory lub same w sobie stanowią składankę w stylu „the best of”, przez co ilość utworów do przekopania się, choć dalej znaczna, nie jest zatrważająca.

Powołując się na wpis z zeszłego tygodnia, Clannad realizuje oba nurty charakterystyczne dla muzyki irlandzkiej, jednak później – od lat osiemdziesiątych – następują przemiany. Wpierw, moim zdaniem w pełni nieudana, próba łączenia tradycji (a warto wiedzieć, że kapela zwłaszcza u początku istnienia grała sporo tradycyjnych utworów) z instrumentami pokroju saksofonu. Okres nie dość, że najsłabszy muzycznie, to jeszcze dla braci RPGowej całkowicie bezużyteczny – po prostu nie ma, gdzie go wcisnąć. Przypadkowy użytkownik serwisu LastFM powiedział: „Everything they play before Fuaim (album z '82 – aure) is amazing. Then they go all poppy and new-agey and it sucks :(”. Nie zgadzam się z tą opinią, ale macie wyobrażenie, jak bardzo zmieniał się ich styl.

Okres tradycyjny, pierwszy, jest najbardziej reprezentatywnym zbiorem utworów zdatnych do wykorzystania w każdej sesji fantasy bazującego na czasach minionych, zwłaszcza średniowieczu. Bez większych bólów możemy znaleźć utwory do tańca i do popijańca karczemnego. Jako muzyka tła utwory te zawodzą, dobrze jednak nadają się do konwencji z wyraźnymi elementami sielanki (nie mogę się doczekać, by je przetestować w Evernight – w Warhammerze to jednak nie było to samo ; )). Niektóre utwory, choć melancholijne, nie budzą grozy czy napięcia – właściwie cały ten nurt wręcz prosi się o hobbitów z fajami i ziołami.

Po okresie drugim, „saksofonowym”, następuje faza trzecia, uzupełniająca i bardziej radykalna, w której to z tradycji pozostaje właściwie jedynie radosny nastrój. Jest to już typowa. newage'owska elektronika, której faktycznie towarzyszy nieco „irlandzkich” utworów, jednak serce pozostaje nieco sztuczne. Wadą tej fazy jest nieprzystawanie do obrazu hobbita z ziołami, jednak da się ją wykorzystać jako przeniesienie sielanki do przyszłości, także do sf. W ostateczności można też próbować dodać garść utworów do składanek wiążących się z ugrupowaniami mistycznymi, są jednak zespoły, które nadadzą się ku temu znacznie lepiej.

Zdecydowana większość utworów jest wykonana z tekstem irlandzkim, choć nie brakuje i kawałków angielskich. Wyśpiewane głównie przez Máire Brennan (nie chce ktoś może zasponsorować mi kwoty 100 pln na jej koncert w poznaniu 30 listopada? ; )), część przez późniejszą gwiazdę Enyę, rzadziej – i znacznie mniej ciekawiej – śpiewają samcy, utworów tych jednak zdecydowanie nie lubię.

Instrumenty nie są zbyt skomplikowane – wpierw flet, gitary i rzadkie instrumenty perkusyjne, później saksofon, wreszcie, w ostatniej fazie, sporo klawiszy.

Muzyka tła: 2/5 – można, ale brzmi to sztucznie. O ile nie prowadzimy dark fantasy czy systemów futurystycznych, raczej nie zniszczymy sesji, ale czy warto ryzykować?;
Muzyka obszaru: 4/5 – sielanka! Prawie całą twórczość można do tego sprowadzić. Świetny materiał na składanki takie jak „karczma, muzycy na festynie, radosna knajpa przyszłości, Shire, te cholerne elfy, obozowisko, rozładowanie napięcia, chwila wytchnienia”. Doskonały równoważnik ciężkich smętów, które opisywałem dotychczas;
Muzyka przygody: 3/5 – podczas tworzenia scenariusza będziemy mogli wykorzystać bardzo dużo utworów, jednak w bardzo wąskim zakresie. Utwory słabe przy improwizacji, jednak jeżeli zamierzasz ulokować w swojej przygodzie scenę kojarzącą się z wytchnieniem czy naturą, znajdziesz tu k20 kawałków, które Ci się przydadzą;
Muzyka drużyny: Tak.

Nurt tradycyjny:








Może nie uwierzycie, ale jest tu nawet jeden bardzo dobry battle track, element soundtracku do któregośtam Robin Hooda...

...sensowny tym bardziej, jeżeli przepuści się go przez Audacity:


Nurt nowoczesny:



22 lis 2010

Porąbana Neuroshima

Aureus nie wrzucił notki przy niedzieli, dlatego w zastępstwie, żebyście nie tracili wiary w regularne aktualizacje bloga wrzucam swoją polecankę. Kusi mnie wklejenie samego kawałka i pozostawienie go Waszej wyobraźni, ale chyba tak nie wypada. Byłoby, że „wybrakowana notka”...


Martin Martini and Bone Palace Orchestra – Party 'Till The Petrol Runs Out


Jak dla mnie to wymarzony kawałek na jakąś scenę czystego, postapokaliptycznego, nuklearnego absurdu. Bez dosłownego czerpania z piosenki, pasuje mi tu pochód ludzi przez jedną z amerykańskich międzystanówek – banda objuczonych obdartusów, a na ich czele popapraniec, wyglądający na jakiegoś kapłana czy kaznodzieję – typ w jakiś łachmanach z kosturem i głową na której tylko gdzieniegdzie rosną kępki włosów. Pielgrzymka Radyja z piekła. Ale to tylko moja pierwsza myśl. Myślę, że doskonale może pasować do bandy mutantów imprezujących przy ognisku, osiem kilometrów od zasnuwającej horyzont kłębami dymu ściany Molocha.


A w sumie jak już tak krótka polecanka to chyba najwyższa pora na ogłoszenie koncertu życzeń: zachęcam wszystkich do podrzucania tematów, motywów czy zgłaszania zapotrzebowania na sesyjną muzykę i triki. W miarę możliwości i tego jak mi się spodobają, będę starał się wyszukiwać i polecać kawałki, dla scen, postaci, graczy - czy czegokolwiek co Wam chodzi po głowie.